Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Premiery 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Premiery 2017. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

Dlaczego, dlaczego mi to zrobiłaś? | "Cesarzowa Kart" Kresley Cole

06:11 1
     Wróciłam. Mam nadzieję, że na troszkę dłużej. Ostatnio coś nie mam weny do pisania (tak gdzieś od roku), ale brakuje mi tego.  Uznałam, że koniec z obijaniem się, czas wrócić do pisania, bo przecież to uwielbiam. W związku z postanowieniem poprawy lekkości palców w sunięciu po klawiaturze laptopa i odciążenia głowy od prozy życia, od razu mam recenzję i to z drobnymi zmianami w stylu i rozplanowaniu. Mam nadzieję, że tak jak ja, zostaniecie dłużej.






Tytuł: Cesarzowa Kart
Autor: Kresley Cole
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: 4 października 2017
Liczba stron: 424

   









     Evangeline Green mieszka wraz z matką na rodzinnej farmie w Luizjanie. Jest atrakcyjną szesnastolatką, chodzi do dobrej szkoły, ma wierną przyjaciółkę, przystojnego chłopaka i... mroczną tajemnicę. Od dziecka dręczą ją sny – widzi brutalną walkę postaci z kart tarota i świat zmierzający do zagłady. To dlatego Evie spędziła ostatnie miesiące w ośrodku dla umysłowo chorych. Wraz z początkiem roku szkolnego chce zacząć wszystko od nowa, ale to, co wkrótce ją spotka, nie śniło jej się nawet w najgorszych koszmarach.(...) - opis ze strony wydawnictwa

sobota, 28 października 2017

Niekulturalna impreza kulturowa, czyli XXI Targi Książki w Krakowie

07:34 1
     Przez ten weekend, jak co roku w ostatni weekend października, środowisko literackie ożyło z prostego powodu - XXI Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, których gościem honorowym w tym roku była Francja, ale z pewnością nie to wzbudziło największą sensację. Oczywiście to możliwość spotkania autorów zawsze przyciąga tłumy i tak też było w tym roku. Sama pojechałam do Krakowa na krótko, bo wpadłam tam tylko na dwie godzinki, ponieważ ekipa się trochę posypała, ale mówi się trudno, a co zobaczyłam i kupiłam to moje. 😎
Ten wyjątkowo mnie urzekł
Historia Targów Książki... w plakatach!

Autorzy

Tak wyglądała kolejka do Érica-Emmanuela Schmitta,
a jeszcze kawałka za mną nie uchwyciłam
     Zacznijmy od autorów. W tym roku można było spotkać ich mniej więcej zliczoną rzeszę, ale dwóch było dwóch, według mnie, bardzo szczególnych gości. Éric-Emmanuel Schmitt oraz Nicholas Sparks to nazwiska, które cieszyły się największą popularnością. Tego pierwszego najbardziej kojarzy się z Oscar i Pani Róża. Natomiast Sparks napisał wiele powieści, jednak ja go najbardziej kojarzę z Pamiętnikiem, chociaż żadnej jego książki nie przeczytałam, mimo tego że moje koleżanki się w nim zaczytują i zatracają co chwilę.

Co kupiłam i dostałam?

Moje małe skarby ♥♥
     Mimo, że byłam zaledwie dwie godziny kupiłam sześć książek, dwa kubki i dwie zakładki. Dodatkowo otrzymałam parę zakładek, katalogów, plakatów i najcudowniejszą w świecie koszulkę Obozu Herosów 😍. Jakie książki pewnie się zastanawiacie? Oto tytuły: Magnus Chase i bogowie Asgardu: Statek Umarłych i Tajne akta Obozu Herosów Ricka Riordana, Cesarzowa kart Kresley Cole, Lokatorka JP Delaney, Za Tobą Kelly Luce oraz  Czerwień rubinu Kerstin Gier. Reszta do wglądu na zdjęciach 😉




I znowu ten tłum

     Pamiętacie co przydarzyło mi się na TK w zeszłym roku? No więc dzisiaj stoisko, gdzie Nela ZNOWU miała podpisywać książki, omijałam szeroookim łukiem. Na szczęście nie było to trudne, ponieważ znajdowało się ono na samym końcu hali przy saloniku literackim.
     Jednak histeria tłumu mnie nie ominęła. Po pierwsze ludzie okropnie się pchali i rozpychali - a podobno czytelnicy to tacy spokojni ludzie. Po drugie ponownie zostałam oskarżona o próbę "bezprawnego i chamskiego wdarcia do kolejki", a chciałam sobie tylko przejść! Czasami zachowania ludzi to absurd goniący absurd.
     Na szczęście spotkałam też niesamowitych ludzi. Kiedy ktoś wytrącił mi książki z ręki od razu kilka osób zaczęło mi pomagać. To było takie kochane!






"W zły sposób podchodzimy do dzieciństwa"


Wspaniałe stoisko Wydawnictwa Otwartego 😍



     Po XXI MTK w Krakowie pozostały już tylko książki, gadżety i wspomnienia. W poniedziałek trzeba niestety wrócić do szkoły, więc ja biorę się do nauki, bo muszę odrobić tydzień zaległości. Piszcie, co wam przydarzyło się na Targach i, no cóż więcej mogę napisać, do zobaczenia za rok! 😘

sobota, 2 września 2017

...koniec może być początkiem wszystkiego

04:51 1
     Już za parę dni wracamy do szkolnych ławek... właściwie to niektórzy nie wracają tylko zajmą zupełnie nowe miejsca. Do takich osób należę ja i już nie mogę się doczekać. A co mam dla was dzisiaj? Początek Wszystkiego Robyn Schneider.

      Pierwszego dnia ostatniej klasy liceum w szkole pojawia się nowa dziewczyna. Cassidy zwiedziła świat, gra na gitarze i ma swój własny styl bycia, tak niepodobny do tego, do czego przywykli uczniowie Eastwood High. Jednak to nie od niej wszystko się zaczyna. Właściwa, nowa historia Ezry Faulknera ma początek felernego wieczoru, kiedy wydarza się jego osobista tragedia i przestaje grać w tenisa, który, mimo że go nie lubił, był całym jego życiem. Ale do tego wszystkiego nie doszłoby, gdyby nie urwana głowa i pęknięte serce, które miały miejsce o wiele wcześniej.


wtorek, 1 sierpnia 2017

...wybiegnijmy w przyszłość i to jak najdalej

05:57 8
     Na tę książkę to ja się naczekałam... Aż miesiąc niespokojnego oczekiwania. Co to jest w porównaniu do serii R. Riordana (rok czekania na każdą kolejną część!)? Ale na tę byłam mega podjarana - mowa tu o Illuminae autorstwa Amie Kaufman i Jaya Kristoffa. No to by było na tyle z "prologu".


czwartek, 13 lipca 2017

...życie pisze najlepsze scenariusze? [PRZEDPREMIEROWO]

02:43 5
     I znowu nie podeszłam poważnie do książki, tak jak do poprzedniej, czyli Światło, które utraciliśmy. Chyba tak już mam - jeżeli coś dzieje się przez przypadek, to nie biorę tego na poważnie, ale przecież nasze życie jest niekończącą się serią przypadków. Tash z Milion odsłon Tash (według mnie tytuł oryginalny, czyli Tash Hearts Tolstoy jest o wiele lepszy!) Kathryn Ormsbee coś o tym wie. Zaczęło się od książki, miłości i marzeń w teorii niemożliwych.
     Zapewne dziwne dla was będzie, że miłość Tash to Lew Tołstoj, a książka, o której wspomniałam to Anna Karenina, ale właśnie z nich zrodziły się marzenia siedemnastoletniej Natashy Zelenki, która razem ze swoją przyjaciółką Jacklyn Harlow postanawia nakręcić internetowy serial Nieszczęśliwe rodziny na podstawie wcześniej wspomnianej powieści.


czwartek, 29 czerwca 2017

...do najważniejszych wydarzeń dochodzi podczas tragedii vol. 1

10:30 5
     Zazwyczaj tytuł postu przychodzi mi z łatwością, jednak czasami muszę nieźle pogłówkować, aby jednocześnie zaciekawił i oddał to, co książka, film, bądź artysta ma do przekazania. Jednak zdarzają się takie tytuły, które w mojej opinii są tak genialne, że postanawiam zachować je na później, ponieważ może się kiedyś o wiele bardziej wpasować w treść. Ten tytuł będę zmuszona zastosować dwa razy i będzie to w pełni uzasadnione. A co mam dla was dzisiaj?
     Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia.
     Mam wrażenie, że właśnie ta myśl towarzyszy nam przez cały czas podczas czytania. Wszystko zaczyna się pamiętnego dnia dla każdego, kto wtedy żył, i to nie tylko w Nowym Jorku czy Ameryce, czyli 11 września 2001 roku, kiedy to World Trade Center, czy też Twin Towers, runęło, a miasto spowiło pył. Właśnie tego dnia Lucy Carter poznaje Gabriela Samsona, w którym z miejsca się zakochuje i zmienia jej życie. Niestety oboje stale gonili za marzeniami i przez to spotkała ich tragedia, w której oboje stracili światło.

wtorek, 27 czerwca 2017

...stoczę bitwę z Lwem

03:36 2
     Dzisiaj mam dla was coś naprawdę wyjątkowego - książkę, ale nie byle jaką i to nie tylko ze względu na treść. Dzięki Dom Wydawniczy REBIS otrzymałam książkę szwedzkiego duetu Monsa Kallentofta i Markusa Luttermana pt.: Leon - kontynuację niepowtarzalnego Na imię mi Zack.



piątek, 19 maja 2017

...obserwuje mnie milion oczu

11:12 3

     Ten miesiąc zaliczę do niewątpliwie udanych. Dlaczego? Nie dość, że właśnie w maju premierę miał drugi tom serii R. Riordana Apollo i boskie próby, to jeszcze w końcu doczekałam się płyty, ale nie byle jakiej - po dwóch latach od pierwszej piosenki, w której totalnie się zakochałam, po dwudziestu czterech miesiącach oczekiwania w końcu jest! Debiutancka płyta reprezentanta Belgii na Eurowizji 2015, gdzie zajął czwarte miejsce z singlem Rythm Inside i o niej właśnie dzisiaj.

     Loїc Nottet urodził się  10 kwietnia 1996 roku w Courcelles. Jest nie tylko artystą wokalnym i autorem piosenek, ale także świetnym tancerzem, o czym świadczy m.in. wygrana we francuskim Dancing with the stars. Został doceniony także przez australijską piosenkarkę Sia. 27 października 2016 na YouTubie pojawił się nowy singiel Million Eyes promujący jego album Selfocracy, który wydany został 31 marca, w Polsce 12 maja, a w moje łapki trafił jakieś sześć godzin temu.

sobota, 18 marca 2017

...pragnę przygód w tym szerokim świecie

15:30 2
     Tej historii bieg stary jest jak świat...
     Opowieści tej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Baśń o tym, że w każdym drzemie dobro i miłość, pragnieniu przygód, a także inności w swoim środowisku... Brzmi znajomo, prawda? Teraz Disney zdecydował się na aktorski remake. Piękna i Bestia z Hermioną Granger w roli głównej... ups, pardon - Emma Watson jako Bella, Dan Stevens w roli Bestii oraz Luke Evans w ciele Gastona... jak im poszło? Po dzisiejszym seansie już wiem.
     Jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest.
Znalezione obrazy dla zapytania piękna i bestia 2017     Jak już mówiłam bez sensu jest opisywać tę historię, ponieważ większość z nas ją zna - więc od razu przejdę do oceny.
     Wielki szacun dla reżysera - Billa Condona za sposób w jaki podszedł do opowieści. Wiernie oddał animację z 1991 roku tylko trochę ją podrasował. Wiemy trochę więcej o Belli i Bestii. We fragmencie z piosenką Gościem bądź jest cudownie dużo przepychu, za co jestem całej ekipie wdzięczna, ponieważ od zawsze był to mój ulubiony fragment. Nieśmiertelne piosenki są niezmienione - już wcześniej wspomniane Gościem bądź, a także Tej historii bieg, czy Bella z przepięknym bonjour, oczywiście piosenka o cudownym Gastonie i cała reszta.
     Co do aktorów to Luke Evans jako narcystyczny Gaston skradł cały film. Ta rola ewidentnie została stworzona dla niego. Jego pomocnik Le Fou (Josh Gad) mam wrażenie, że został trochę zmieniony, ponieważ z wersji animowanej nie bardzo go kojarzę, za to po filmie zapamiętam go na bardzo długo. Pod koniec stawia się swojemu przyjacielowi, wprawdzie nie bezpośrednio, ale zawsze coś.
     Emma i Dan już mnie tak nie zachwycili, ale chyba już wiecie, w kogo byłam zapatrzona. Byli bardzo dobrzy, Emma trochę lepsza, ale Stevens ma swoją twarz tylko przez jakieś pięć minut.
     Chwała gościom scenarzystom za stworzenie niesamowitych zaklętych służących i ukochanego przeze mnie charyzmatycznego Płomyka. Tak samo kreacja Bestii jest dla mnie niesamowita - zupełnie inna niż w animacji.
     Ale, ale - żeby nie było, że wszystko jest pięknie, cudnie i w ogóle - dwie rzeczy mi się tam trochę nie podobały.
     Pierwsza - oczywiście musieli tam wepchnąć trochę homoseksualizmu i nie wiem czy to ze względu na poprawność polityczną, czy co, ale czy nie mogli się powstrzymać? Tak chociaż raz? Czy powoli nie popadamy na wręcz chorobliwą poprawność? Ale o tym może innym razem.
     Druga to... chwila, nie pamiętam co to było 😅 No to mi się jeszcze nie zdarzyło.
     Już, już sobie przypomniałam (po jakiś 20 minutach). Otóż aktorska Piękna i Bestia chyba o wiele bardziej trafi do starszych odbiorców. Niektórzy młodsi widzowie mogą się nawet nudzić, co zaobserwowałam u dziewczynki siedzącej obok mnie w kinie. Tak samo było z Kopciuszkiem z 2015 - są chyba trochę bardziej skierowane do ludzi, którzy w dzieciństwie kochali te bajki, a teraz mogą wrócić do nich i na nowo na nie spojrzeć. Chociaż to chyba nie jest wada... a może jest? Sami zdecydujcie.
     Podsumowując polecam Piękną i Bestię mimo tych dwóch drobnych spraw (tak drobnych, że o jednej chwilowo zapomniałam). Bardzo podoba mi się ta opowieść - wnosi o wiele więcej niż Królewna Śnieżka czy Śpiąca Królewna, przez co chyba nigdy nie umrze. Wizualnie, fonetycznie i w odbiorze dla mnie bardzo przyjemna. Teraz czekam na aktorski remake Mulan, która jest chyba moją ulubioną "księżniczką" Disney'a. Na koniec zostawiam wam do przemyślenia parę kwestii i zwiastun dla tych, którzy go jeszcze nie widzieli.


środa, 1 lutego 2017

...tańczę w iście teksańskim stylu

14:13 4
     Mimo że premiera książki była 1 lutego, ja posiadam ją już od 27 stycznia... Tak jakoś przyszła do mnie wcześniej z niewiadomych powodów. Pierwsza część o tytule Big Red Tequila z 1997 zachwyciła mnie totalnie. Teraz nadszedł czas na drugą część serii Tres Navarre autorstwa Ricka Riordana - Taniec wdowca z 1998.

     Akcja dzieje się dwa lata od ostatnich zdarzeń. Jacksonowi Tresowi Navarre zostało zaledwie kilka godzin oficjalnej praktyki, aby otrzymać licencję prywatnego detektywa, chociaż przez chwilę się zastanawia czy nie zmienić swojego zawodu. Właśnie zajmuje się sprawą zaginionej kasety z nagraniem demo Mirandy Daniels, która ma szansę na wielką międzynarodową karierę. Dodatkowo zostaje zabita członkini jej zespołu, a producent muzyczny znika bez śladu... Tres nie może się powstrzymać od wpakowania się w samo centrum sprawy i sprzedania paru kopniaków.
   Policjanci wiedzą, że sprawcy są głupi, ale i tak czasami ich lekceważą. (...) Większość ludzi, którym zbrodnia uchodzi na sucho, wcale nie wykazuje się specjalną mądrością. Postępują w dostatecznie idiotyczny sposób, żeby zbić policję z tropu.
     W kwestii książek Riordana chyba nie potrafię być obiektywna. Uważam, że Taniec wdowca to kolejna świetna książka autora, chociaż trochę bardziej bawiłam się przy poprzedniej części, jednak zdążyłam się już przyzwyczaić, że większość duugich części jest gorsza - np. Wodospad Lauren Kate, W pierścieniu ognia Suzanne Collins czy Elita Kiery Cass Niemniej jest to bardzo wciągający kryminał już od pierwszych stron. Chociaż w pewnych momentach nie umiałam się połapać, ponieważ trochę zmieniło się w czasie tych dwóch lat oraz znowu powracają wspomnienia z przeszłości.
     Główny bohater nie przestaje zaskakiwać. Tak samo jak autor. Wszyscy dobrze wiemy, że gra w branży muzycznej nie jest zupełnie czysta. I jest to świetny materiał na fabułę, chociaż nie do końca w tej książce jest to wykorzystane. Owszem, sprawa jest ciekawa i zawiła, ale nie ma w sobie tego CZEGOŚ, co miała poprzednia część, jednak i tak czekam na trzecią - Ostatni Król Teksasu. Taniec wdowca jest także trochę za bardzo przegadany w związku z przyszłością Tresa, ale nie cierpi się przy tym ;) Polecam fanom kryminałów, Ricka Riordana, Teksasu, bądź tequili, jako odprężenie po coraz dłuższych dniach.